ale kiedy jestem niegrzeczna, jestem jeszcze lepsza. |
||||
|
2010-08-31 11:51:49 a na plaży słońce praży wróciłam. a tu znów pada deszczem. niedobrze. taka pogoda doprowadza mnie do zachwiań, powątpiewań i rowów (nie takich jakie kopie dzisiaj łuki), ale dobra kawa, ciasto z fkł i ciepła bluza po dżaście poprawia nastrój. niech się wypada dzisiaj, 17.09 ma być parno. aa, tak - wróciłam, byłam. chyba kocham to nasze zimne polskie morze. nic nie jest bardziej polskie niż ta kupa piachu zaludniona bachorami w każdym wieku, biegającymi zazwyczaj nago (ciekawe po co?), rojąca się od kusych strojów bardzo tęgich i średnio tęgich pań (w tym mnie, parada gwiazd, nie ma co), opalonych nieco brzuchów i bladych jak moje ściany w piwnicy dupsk. nogami zazwyczaj wdepnie się w coś interesującego, w najlepszym wypadku jest to pet, w najgorszym psie odchody. i jest jeszcze jedna rzecz, którą warto wspomnieć - to poczucie izolacji, zamiast współpracy i odrobiny towarzystwa - każdy zasłania się parawanem (wiatroschronem?) jak tylko może, żeby przypadkiem nie zobaczyć nagiej pięty sąsiada, który ma głowę przy naszych cyckach. nie wiem, może wydaje nam się wtedy, że jesteśmy sami na tej plaży? ale jak się wlezie w końcu do tej wody, która ma +5 (no może miejscami +10) to wszystko to pozostaje bez znaczenia. izolacja też już nie jest potrzebna. nawet jakby jakiś rozdarty bachor się topił to ktoś na bank ruszy mu z pomocą. i to jest piękne. to nasze ograniczenie umysłow. i rześka zabawa w cudownej polskiej słonej wodzie. fajnie też wspominam wieczorne imprezy, w co drugim lokalu w łebie. szał ciał roznegliżowanych mniej niż u nas w bytomiu. w łebie chyba ludzie doszli do wniosku, że skoro wszystko, co mają pokazali na piachu, to do lokalu się ubiorą (gratulacje! czemu na śląsku nie ma morza?). średnia wieku też nie była zaskakująco niska, więc nie czułam się jak babcia tańcząca w rytmach dance (jak to było w ustce). chwała panu! drinki jedynie sprzedawały kuso ubrane barmanki, gdzieś tam był striptiz czy zapasy w pianie, ale mój łuki niedowidzi i wciąż uważa, że woli patrzeć na mnie. warto. skomentuj (1) 2010-04-28 14:53:24 alpejska łąka jak spojrzę w kalendarz to dopiero widzę, że niektóre rzeczy były tak dawno, że nie jestem pewna czy je pamiętam. zaniedługo zapomnę też pewnie kolor desek, bo teraz czeka mnie długie długaśne stękanie do zielonego. do mojej alpejskiej łąki pokojowej. mimo to są pewne sprawy, które przylegają do człowieka na stałe. zawsze można coś zmienić, ale nie da zmienić się wszystkiego. wbrew pozorom chcenie czy niechcenie nie ma tu nic do rzeczy. i mówię to ja. osoba, która zmieniła pewnego dnia w swoim życiu wiele. z powodu szczęścia, które mogłoby jej ucieć między nogami. cóż po tych zmianach? dziś jest inaczej. i dalej jestem tutaj. skomentuj (0) 2010-04-05 13:38:14 mój romans z czasem trwa. Wolałabym, żeby święta to był czas pamiętania o tych zapomnianych, niż stękania do tv i wmuszania w siebie 10 plasterka szynki święconej i wesołego podrygiwania jak baran, świąteczny oczywiście. Podobno jestem dziwna, bo wolę spędzać czas z moim łukim, niż z jego siostrami, szwagrami, bratem, ojcem i matką (tzw. rodziną). Może jestem aRodzinna? Bo może wyniosłam to z domu? Osobiście wolę leżeć na mojej starej, rozsypanej wersalce sama, niż na wersalce matki. Wolę czytać kolejną książkę niż smętnie gapić się w stare filmy powtarzane rok w rok, w święta, ale z rodziną. Wolę nawet uczyć się do niemieckiego, żeby nie mieć braków, potem w szkole. Więc czym różnią się święta od nie-świąt? W zasadzie niczym. Może jedynie tym, że przez cały okres świąt i przedświąt nie wypiłam nawet łyczka alkoholu, bo tym razem ja jestem kierowcą prowadzącym, główno dowodzącym. A mimo to nie unikłam dmuchania. Dla mnie święta są wtedy, kiedy ja chcę, żeby były. Kiedy jadę na weekend z kumpelami i bawimy się od świtu do zmierzchu. Kiedy wpadamy do knajpy i robimy rozpierdol. Kiedy spędzam czas z facetem, którego kocham i zapijamy to wszystko litrami piwa. Napewno nie wtedy, kiedy ktoś pomaluje cyferki w kalendarzu na czerwono. skomentuj (0) 2010-03-17 20:37:50 prosto prosto. czuję relaks w swoim WYPROSTOWANIU się. żadna tam skrzywiona, czy garbata wewnętrznie. prościutka jak linijka. i raczej potrzebnie. i te chodzące za mną słowa gdzie twój beztroski śmiech... nie będę wychwalać tego, co dziś jest, co będzie jutro, bo nawet najbardziej stałe fragmenty życia ulegają zmianom, często nieoczekiwanym. mogę sobie tylko ponucić zatrzymaj mnie. jak znajdziesz tę drogę to sobie nią idziesz. nie patrzysz za siebie, podobno. (ja czasami spoglądam, taki mały sentyment. przecież wszystko ma swoją wartość. ale z uśmiechem). no i małymi kroczkami powoli coś osiągamy. taką spójność myśli i harmonię ducha, najlepiej, choć najtrudniej o to. planuję. ale nie wybiegam. planuję wakacje, pracę, pokrowiec na kierownicę, egzaminy zerowe na maj, zakupy w biedronce i nowe talerze. nawet zielone ściany i pomarańczowe łoże. prezent komunijny. wszystko. tyle właśnie mam. a jeszcze przecież tyle marzeń jest do spełnienia: żeby telefon jutro zadzwonił. od tego zależy zbyt wiele, by mógł milczeć. to się nazywa STABILIZACJA. może da radę tato, ale napewno nie do maja. kiedy ja się tak wyprostowałam? skomentuj (2) 2010-03-03 00:35:32 szczęście to moja ścieżka. puk puk. a jednak nadeszła ta chwila ze szczerą chęcią wynurzenia się. spory odstęp czasowy. w cholerę. co z tego? ano wniosek jest jeden, prosty i zasadniczy - przydało się. tyle się dzieje. najwięcej wewnątrz. przyszły lata grube, i mocne piętno odcisną w mym ja. jednej rzeczy tylko nie ma. utraciła się lata temu, szlag by to... zapomnę. nietrafne wybory już mnie nie nachodzą. dokonałam nowych. udały się sprawy prawie zapomniane, pospełniały marzenia. i leżałam dziś tak na łóżku pod niebieskim kocem z mikrofibry, kolejny raz planowaliśmy przyszłość, łuki drapał mnie po plecach, w tle słychać było horrory dwójkowe, j e s t e ś m y s z c z ę ś l i w i. razem. na wyłączność. ale ja jestem szczęśliwa też z osobna. bo widzę, że się spełniam. a plan, dalszy plan, mam na siebie. i dobrnę. już wiele się udało. gratki malwinka, gratki. skomentuj (0) 2009-05-26 19:55:53 wioska wiosną ah jak przyjemnie, to nie turek a arab się odzywa. przyjemnie zażyć kąpieli w wannie , po kilku dniach mycia się w misce i na szybko. ale takie są uroki wsi polskiej, gdzie niegdzie nie dotarła jeszcze tak wszechstronnie rozwinięta kanalizacja jak w mieście. jest w tym jednak duża zaleta - łatwo się usprawiedliwić przed nie-myciem-się. prysznic na wsi to już nie te same swojskie klimaty. dziś rano nie obudził mnie żaden konik polny, ćwierkający ptok, gdakający upiór czy piejący kogut z porażeniem mózgowym, ale wredny i złośliwy alarm w telefonie. bo pora była wstać do mojej cudownej pracy, gdzie brak mi obowiązków, ale na czas być trzeba. więc zebrałam w sobie ostatki sił po tym czarującym weekendzie wśród górskich widoków i wyszłam odwalić szychtę bele jak. szłam sobie spokojnie parkiem wśród zielonych liści, świergoczących ptoków, ale już nie wiejskich i zrobiło mi się żal i smutno, że znów muszę być w bytomiu. tutaj to tylko ranny i popołudniowy spacer parkiem jest odrobinę kojący. ale czym jest te 40 minut dziennie w parku przy całych dniach spędzanych na łonie natury w piwem w ręce? niczym, tak na dobrą sprawę. więc podołowałam się 20 minut w jedną stronę, 20 w drugą i resztę dnia spędziłam odpoczywając, sprzątając i wspominając udany wypad w kieleckie. i chociaż już nie pije tyle co kiedyś to wieś nadal mi się podoba, o ile nie wieje za mocno i kałamuk mnie nie drażni, bo ogólnie dzieci mnie rozczulają. zwłaszcza to jedno wiejskie prawie doprowadziło mnie do łez, gdy jadło pomidorówkę. skomentuj (2) 2009-04-18 15:17:47 Chciałabym tego nie wiedzieć. Zewsząd dobierają się do mnie dziwne zdarzenia. I to już tak od kilku lat. Była chwila przerwy, by znów powróciły te dziwadła. Chciałabym powiedzieć: JA ŻYJĘ I MAM SIĘ DOBRZE. Ale chociaż ze samą sobą lubię być w 100% szczera, skoro inni ze mną nie mogą. Wydawałoby się, że nie jestem już tak naiwna jak kiedyś, a mimo wszystko to jakaś bzdura. Jestem naiwna, bo naiwnie wierzę i ufam nie tym osobom, którym trzeba. Podstawowy problem wygląda tak, że ja wciąż poznaję tych, którzy uwielbiają bawić się moim zaufaniem, sprawdzają i testują moją wytrzymałość. Ja już nie spotykam normalnych, zwykłych ludzi, wcale. Spotykam tylko jedynie osoby, które mają dużo za uszami, tak się na tym skupiam, że zapominam jak to kiedyś wyglądało u mnie. No ale kurwa mać, żeby dowiedzieć się jako ostatnia, że twój chłopak jara szlugi? To już lekka przesada. Ale kochanie, nic się nie stało, co to jest jedna szluga do piwa. Faktycznie jest to nic. Ogólnie wszystko jest zerem, skoro nie mam prawa o tym wiedzieć. Niech więc zerem pozostanie. Tylko czemu ja się tak ładnie uzewnętrzniam przed innymi, a inni nawet nie informują mnie, że palą? Ja opowiadam bez skrępowania o wszystkim, nie robię tajemnic, odpowiadam na trudne pytania, tłumaczę jak wygląda dopochwowe USG facetom. Chociaż to żadna przyjemność leżeć z rurą między nogami, podczas gdy 3 chirurgów naradza się jak pociąć tą panią, wyglądającą jeszcze jak dziecko, by jej ulżyć. Tłumaczę każdemu ciekawemu dlaczego nie podpisuję zgody na operację mimo groźby zapalenia otrzewnej, która w 40 przypadkach na 100 kończy się śmiercią. Chociaż uważam te sprawy za bardziej prywatne niż jaranie szlug. Nigdy nie doczekam się chyba drugiej osoby, w pełni tak szczerej ze mną, jakbym sobie tego życzyła. To smutna prawda. Bo faktycznie człowiek przez całe życie jest sam, sam podejmuje decyzje, odpowiada za swoje czyny, sam ponosi odpowiedzialność, sam toczy walkę o życie na poziomie, o swoje prawa. Druga osoba mu tylko towarzyszy. Chciałabym tego nie wiedzieć... skomentuj (0) |
księga gości 2010 sierpień kwiecień marzec 2009 maj kwiecień marzec luty 2008 grudzień październik sierpień lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń |
|||
|
|
||||